Cytat dnia

She should have stood out in the crowd
She should have made her mother proud
She should have fallen on her stance
She should have had another chance

(x2)
She should have - been a son
She should have - been a son
She should have - been a son
She should have - been a son
Nirvana [Incesticide] - Been a Son

wtorek, 16 stycznia 2007

Przenosiny
Blog został przeniesiony na nowy adres: flusher.ovh.org
Zaprzaszam wszystkich!

sobota, 13 stycznia 2007

Geek

przeglądając sieć trafiłem na ciekawy test - czy jesteś geekiem?
zasiadłem do niego pełen nadziei i...

verall, you scored as follows:

14% scored higher (more computer geeky),
1% scored the same, and
85% scored lower (less geeky).

Compared to those in the same age group as you:

5% scored higher (more computer geeky),
1% scored the same, and
94% scored lower (less geeky).

What does this mean? Your computer geekiness is:

High-Level Computer Geek. All of those below you are envious of you! (...Well perhaps not the cool people)


dostałem również "promised image" :D

My computer geek score is greater than 85% of all people in the world! How do you compare? Click here to find out!


pozdrawiam, życzę powodzenia w teście :D

podam Wam jeszcze

Computer Geek Status Requirements

Status Needed Score
Computer Illiterate 0 - 14
Tech Support Nightmare 15 - 24
Computer User Wannabe 25 - 39
Computer Geek Wannabe 40 - 59
Low-Rank Computer Geek 60 - 69
Mid-Rank Computer Geek 70 - 79
Computer High-Geek 80 - 89
??? 90 - 94
??? 95 - 100

Kiedy będziemy już zniewoleni przez chrzest
Wtedy stanę i powiem, jak naprawdę jest
Wtedy wykrzyczę prawdę, jaka jest
Kiedy będziemy zniewoleni przez chrzest

Kiedy odbiorą nam wolność i każą mu służyć
Ja stanę, gotów mury burzyć
Stanę, gotów przecwinka gazem odurzyć
Kiedy odbiorą nam wolność i każą mu służyć

Gdy ich kłamstwa podporą naszej niewoli
Ja stanę, gotów ulżyć wspólnej niedoli
Stanę, gotów niszczyć wszystko to, co nas boli
Gdy ich kłamstwa podporą naszej niewoli

Kiedy odbiorą nam prawa, zabiorą należności
Ja stanę, gotów porachować im kości
Stanę, gotów pomóc ludzkiej zazdrości
Kiedy odbiorą nam prawa i zabiorą należności

Gdy ktoś spyta, czemu nie wcześniej, czemu dopiero teraz
Ja pokażę mu, z jak wielkim bólem można umierać
Odpowiedzi nikomu nie mogę i nie mam zamiaru udzielać
Gdy ktoś spyta, czemu nie wcześniej, czemu dopiero teraz

Kiedy ktoś powie, że lepiej zapobiegać niż leczyć
Ja stanę, jego słowom nie próbując zaprzeczyć
Ja stanę, z wysoko w górę uniesionym mieczem
Kiedy ktoś powie mi, że lepiej zapobiegać niż leczyć

czwartek, 11 stycznia 2007

ostatnio przeczytałem książkę pt. Proces, napisaną przez Franza Kafkę. przeczytałem ze wzlędu na piosenkę Pidżamy Porno z ostatniego albumu tego, w sumie świętej pamięci, zespołu "Bułgarskie Centrum", pod tajeminczym tytułem "Józef K.".
Tekst przypadł mi do gustu, chciałem jednakże wiedzieć, o co tak naprawdę chodzi, no i dowiedziałem się...
Teraz jestem zupełnie zrezygnowany, Kafka, który był "piewcą i wielbicielem porządku boskiego, piewcą dziwnego zaiste gatunku. Najzjadliwszy oszczerca i satyryk nie mógłby tego świata odmalować w tak karykaturalnej deformacji, w kształtach tak pozornie kompromitujących i absurdalnych. Wzniosłość porządku boskiego nie może być, według Kafki, oddana inaczej, jak siłą ludzkiej negacji".
"no to se zanegował"... że tak powiem.
Józef K. staje się ofiarą systemu, który oskarża go o nie wiadomo konkretnie co. ma on proces, który jest podobno poważny, jednakże ten urzędnik bankowy, który mógł zagrozić, może jeszcze nie samemu dyrektorowi, ale zastępcy dyrektora, nie wie tak naprawdę, o co jest sądzony.
tego nie wie nikt.
powoli, z szanowanego urzędnika, stacza się, nie potrafi sobie poradzić w pracy, zamyśla się, nie jest już tak wydajnym pracownikiem. po roku procesu jest już wykończony.
skazany został przez system, który obronę oskarżonego jedynie "tolerował" (nie tak, jak w naszym wspaniałym, praworządnym państwie, gdzie "oskarżony ma prawo do obrony") oraz który zadecydował, że rozprawy są tajne (dla niewtajemniczonych powiem, że w Polsce, jak i w innych krajach cywilizowanych, procesy wszystkie są jawne, oprócz tych, w których chodzi o interes/dobro państwa).
Józef K. zginął w, mam nadzieję, księżycową noc. Gdy jeden oprawca go przytrzymywał, drugi "wepchnął mu nóż w serce i dwa razy nim obrócił".
ostatnimi słowami Józefa K. było "Jak pies!".
zginął za bezdurność, nie zrobił w życiu nic złego, może oprócz paru romansów, a miał bardzo duże widoki na świetlaną przyszłość, już w wieku 30 lat.
jednakże w 31. urodziny zginął, zginął z woli ludzi, których nigdy tak naprawdę nie poznał, których nikt z czytelników nie pozna...

tekst piosenki "Józef K." Pidżamy Porno

Ludzie z pierwszych stron gazet
Obce twarze wirują przed tobą
Nikt się na nich nie patrzy
I oni nie widzą nikogo
Kurwy i faszyści są w niebie
Wszelkie zło się przez zło zbawiło
Pozostałych osądził sąd
którego naprawdę nie było

Sto noży wbili mu w plecy
On podał ręce mordercy
Czymś musiał narazić się innym
Czy tylko tym, że był niewinny

Ludzie z pierwszych stron gazet
Pozostałych już osądzili
Chce oczy zamknąć i kraść
Grabić, grabić, grabić
to co nam zagrabili

Kim jest Józef K.?
Józef K. prawdziwy?
Oto Józef K.
Józef K. nieżywy

(refren by Czoper)
Nie wydłubiesz im oczu
Nie wybijesz im zębów
Co ci tylko zostało - twój strach.

K. nie zostało nic oprócz strachu, strachu przed ludźmi, których nie mógł w życiu dosięgnąć, nie mógł im "wydłubać oczu" czy "wybić zęby".

zaraz po tej książcę wziąłem się za najnowszy twór Josteina Gaardera "Szach mat". jest to "przekrój jego twórczości. Przy dokonywaniu wyboru dominowało jedno kryterium. Wszystkie teksty zamieszczone w zbiorze musiałby byś samodzielnymi tekstami".
no i są.
i znowu filozof zadaje więcej pytań, niż odpowiedzi: reotoryczne, pytania, na które odpowiedzi nie daje, czy pytania, na które odpowiedzi nie zna...
ciekawe skąd ta rezygnacja po przeczytaniu obu książek? ...
:|

środa, 10 stycznia 2007

Medal ma dwie strony
lecz cóż zrobić mam
gdy rewers w te same tony
co awers gra?

Bo ten koniec nadszedł
co początkiem jest
koniec, co rozdziawił paszczę
dzisiaj zastąpił jutrem,
którego tak pragniesz.

Dzisiaj zniszczyć musiałem
by jutro mogło nadjeść.
Jutrzejszego dnia wyczekiwałem
bym mógł ruszyć, dalej przejść.

Co kruche, jak ciasto było
doszczętnie się rozkruszyło
wraz z wodą się połączyło
morze całość z plaży zmyło.

Powoli odchodzą Ci wszyscy
oszukani, nie tylko ja sam.
Z tłoku się wynurzyli i wyszli.
Przykro mi, że samotnie posprzątasz swój chłam

Empatia, która podstawą
Empatię, która niedostępna
W tych progach jej nie zaznam
W tych progach to przestępca

Źle, że słowa na wiatr rzucone
unoszą się teraz, jak liście.
Puste słowa, jak liście palone.
Palone jesienią, by nie zgnił ich śnieg.

Wszystko weryfikuje życie.
Życie, które jest wszystkim.
To, które czy jawnie czy skrycie
odbiera prawdy przebłyski.

Koniec, którego miało nie być
odkrył swe niedoskonałości.
Tę jedną noc życia przeżyć
a noc ta okrutna, pełna zazdrości.

Gdy w siebie zwątpiłem
klęknąć już chciałem
bo wiarę straciłem
wyroku czekałem.
Głowę schyliłem
ciosu oczekiwałem
lecz ten nigdy nie nadszedł
radość odczuwałem.

Miłe złego początki.
Złe początki miłego.
Bolą pozostałe pamiątki
Wspomnienia końca złego.

Życie pędzi do przodu
lecz nie można zapominać
o tych, co z tyłu, z nieznanego powodu
o tych, co od nowa chcą zaczynać.
Bo odwrócić się łatwo
i za plecami zostawić przeszłość.
Pozostawić za sobą przeszłość i to
czego wspomanienie będzie powodować złość.

niedziela, 7 stycznia 2007

Osamotniony
trochę więcej
Odosobniony
jeszcze bardziej
Niedoceniony
coraz częściej
Przejmuję się tym
wiem, muszę stwardnieć
Z kamienną twarzą
zmarszczonym czołem
oddalać się
coraz bliżej
Pewnym krokiem
z dłońmi w pięści
zaciśniętymi
wypiętą piersią
solidarny z
innymi
Bo zmienność zadziwia
i wiatru i twarzy
wyrazu
zdania, prawdy
historia pielęgnowana

Panta rhei
Mnie coraz mniej
nie tak wyraźna pięść
bladsze oczy

Errare humanum est
coraz mniej mnie jest
powoli znika mars
znika
ta pieśń.

Bajka czy ballada
niezależnie od nazwy
zmiany następują
lecz nie zawsze na lepsze
Ludzie oszukują
ale nie zawsze to źle
Czasem prawdy lepiej nie znać
w błędzie pozostać
nie tracić i znikać
powoli, samotnie
umierać szeptem
rodzić krzykiem
żyć mową

Jak bardzo uwielbiasz?
Jak długo przyjaźnisz?
Jak mocno kochasz?
Tu problem - w Twej jaźni.

Obojętny samotnie
Przechodzony w towarzystwie
Zdeptany w rozumie
zatracony w przemyśle

Sam, samodzielnie, samotnie
Od nowa, na nowo, z nowymi
Mój, moja, moje
Ze mną, za mną, przede mną



Lekkość
to jest to, co sobie chwalę
Piękno
w nim się własnie zakochałem
Połączenie
tych obu daje spełnienie
Wspomnienie
gdy oba razem, kocham tę ziemię.

To, co piękne i szybkie
daje mi satysfakcję
niezwykłą
To, co piękne i lekkie
wspaniałe uczucie się rodzi
bezsprzecznie.

Lekkość daje szybkość
szybkość i wdzięk - piękno
ono kwintesencją
w tym tkwi ta niezwykłość



ANTROPOMORFICZNA PERSONIFIKACJA

Pełne ono niespodzianek
zawsze zadziwić potrafi
chociaż o krok nie odstępuje
nie zawsze sprzyja, nie zawsze krzywdzi

Zmienne tak badzo
że zmnienność aż boli
empatii nie odczuwa
miłością gardzi, niszczy ją

Raz z Tobą
potem przeciw Tobie
zguby Twej pragnie
póki czas nie nadejdzie

Antropomorficzna Personifikacja
sama na świecie, zawistna i groźna
Twoja osobista Personifikacja
krok w krok za Tobą
z klepsydrą w ręku
i błyska...

Biel i czerń
nieokreślonego rodzaju
Biel i czerń
płci nie rozpoznajesz
Puste oczodoły
niebieskie ogniki
tańczące radośnie
lecz bez krzty szczęścia

Twoja osobista
Antropomorficzna Personifikacja
krok w krok za Tobą
nie odezwie się ni słowem.
Tylko piasek przesypuje
nawet zębów nie szczerzy
Biel okrutna w oczy kole
Czerń przestrasza
szarość błyska.

Ostatnie ziarenko
Robi zamach
bez cienia emocji
powietrze przecina
Na czas przybyła
na czas zdążyła
choć zawsze przy Tobie
spóźnienia się bała

Zakończyła je
które przy Tobie kroczyło
które Tobą było
które na nią czekało
które strachu nie czuło
to, które czuwało
Zawsze przy Tobie
lecz nie po Twojej stronie.

środa, 3 stycznia 2007

Taki sam jak Om, przyznaj się, że jesteś
Wielki tak, jak Om, przyznaj się, że jesteś
Skończysz jak Om, jeśli nie będziesz sie starać
Za bardzo ufasz ludziom, jak Om zasłabniesz

Gdzie podział się Om?
Patrz, gdzie Ty jesteś
ten z niezmienną trwogą
Jak on skończyć nie chcesz

Jak Om (x3)

Z wyżyn, Tyś żółwiem
[jak Om]
przyznaj się, że jesteś
straciłeś i nigdzie nie pójdziesz
[jak Om]
przyznaj się, że będziesz

Jak Apollo czy Zeus
Ty skończysz, jak Om
Umysłu nieprawdą nie nuż
Musisz wykazać się grą

Jak Om (x3)

Bezradność i frustracja
czy to jest Tobie obce?
Dziś piękny jak akacja
lecz kim będziesz na wiosnę?
Z byka w żółwia
[Ty, przyznaj się, że jesteś]
Kapusta jest wspaniała i bujna
lecz czy tego właśnie pragniesz?

Jak Om (x3)

Upadku, jak potęgi, jesteś bliski
bo ludzie zdradzają i kłamią
popatrz na Atenę
czy nadal jest tak mądrą damą?
Jesteś normalny, jak Om
też się przejedziesz, jak Om

Na wierze (x3)
Jak Om (x3)
I zostaniesz sam, jak on
lub rozpłyniesz się i ustąpisz
wpuścisz nowego króla na tron...



cóż... jestem ateistą :) (?)

wtorek, 2 stycznia 2007

Zawodzić lubią najdoskonalsi
Zawodzić lubią ci najbliżsi
Zawodzić lubią ci niezawodni
Zawodzić lubią ci, na których nabardziej polegasz

Ludzie są z natury zawodni
i w ciemnościach błądzą
czasem kurs zmieniają ku światłu pochodni
Często kierowani są potworną żądzą.
Ludzie nieuczciwi, bo uczciwych nie ma
są tylko mniej uczciwi i uczciwsi
Wszystkich nas pochłonie żądna ziemia
Której wady jedynie widać, na nią spojrzawszy
która nie zawodzi, w przeciwieństwie do człowieka
która, jedyna, daje wolność - za nią wieczność czeka


Obłok
samotny wśród tłumu
Obłok
zrób to, coraz więcej
Obłok
więcej, mocniej
Obłok
z Tobą, ze mną, z nami
Obłok
bez Ciebie, beze mnie, bez nas
Obłok
umiesz, chcesz, masz
Obłok
sam jak palec, cóż więcej mi dane?
Teraz wiem już, o co chodzi
teraz wiem już, co się stało
teraz wiem już, czemu słońce nie zachodzi
teraz wiem już, że to wszystko było mało.

Teraz wiem już, czemu śmierć ponieśli
teraz wiem już, czemu żal Cię zjada
poznałem już okropne rany, jakie odnieśli
pomimo to życie tak samo się zapowiada.

Teraz wiem już, czemu "nie" powiedziałeś
teraz wiem już, że życie to nie gra
teraz wiem już, jak bardzo ubolewałeś
teraz znam smak, jakiego nikt nie zazna.

Teraz rozumiem i przyczynę i skutek
teraz rozumiem problem nieprzemierzonego
teraz znam już tę radość i ten smutek
teraz odmawiam tytułu przegranego.

Teraz gdy krzyczeć chcę, po prostu krzyczę.
Teraz gdy błagać chcę, błagam
Teraz gdy płakać chcę odporność swą ćwiczę
Teraz samotnie z człowiekiem się zmagam.

Bo poznałem i skutek i przyczynę
Bo odmówiłem pomocy w czarną godzinę
Bo wstrząsnąłem ziemią pod mymi stopami
Bo zniszczyłem świat przeze mnie budowany
Bo pokazałem plecy, gdy oczy we mnie wbite
Bo odnalazłem drogę, tę dawno zagubioną
Wykorzystałem szansę od lasu daną mi też
I porzuciłem tę z dawna odnalezioną

Przyspieszyłem kroku, gdy dopadło zmęczenie
Oczy Twe wpatrzone w moje przedramię
Zamykam Twe usta, by moje znamię
Nie znalazło drogi pod nogi, na ziemię

Teraz, przyjacielu, wiem już o co chodzi
I kroczę wyniośle, dumnie stawiam nogi
Zrozumiałem, choć prawdę ukryć chciałeś
Odebrałeś i skrzydła, choć chciałeś tylko gitarę.

Sensu szukałem, gdzie sensu nie było
Szukałem drugiego znaczenia, choć go nie było
bałem się jutra, bo bałem się Ciebie
w strachu żyłem, bo nie miałem Siebie.

Teraz, przyjacielu, rozumiem, po co to wszystko
Po co zorganizowałeś to boże igrzysko
Zamienione bardzo szybko przez nas w śmietnisko
Po co podawałeś fałszywe swe nazwisko.
Bo teraz, przyjacielu, zrozumiałem Twe czyny
I oddalę się, z opuszczoną głową, skąd przyszedłem, w tę stronę
Bo skończyłem już z Tobą, choć wyciągasz obie dłonie
Sam na sam z sobą, choć z niczyjej winy.

poniedziałek, 1 stycznia 2007

nowy rok, ludzie się cieszą, składają noworoczne postanowienia, a ja sobie myślę - cóż z tego, że jest teraz rok 2007? czym on się niby ma różnic od roku 2006? to ludzkie przeświadczenie, że skoro nastał nowy rok, będzie lepiej potrafi być denerwujące - co z tego, że zmieniła się ostatnia cyfra roku w kalendarzu, skoro wszystko pozostanie takie, jakie było? nie zmieni się nic samo, musimy MY wziąć sprawy w swoje ręce i coś zmieniać, a ta zmiana może równie dobrze trwać w ciągu roku od np. lipca jednego roku do lipca następnego albo miesiąc w środku jakiegoś roku - przecież tu nie ma żadnej magii, żadnych cudów! normalna codzienność.
ludzie lubią wierzyć, że "to nie zdarza się nam", że coś się zmieni "samo", że "przecież nic się nie stanie", a, ludzie!, tak nie jest! wszystko zależy od NAS! to MY możemy zmienić WSZYSTKO, w miarę możliwości, oczywiście przy pomocy różnych okoliczności, zdarzeń, innych ludzi - ale przede wszystkim TO zależy od NAS!
może nie jestem jakimś bardzo doświadczonym człowiekiem, nie wiem więcej od innych, ale życie czegoś mnie nauczył - żeby zawsze samemu brać sprawy w swoje ręce, nie polegać na innych, bo ludzie lubią zawodzić (sam nieraz byłem tym, który wszystko pieprzy, który zawodzi, przez którego upadają nadzieje) - na innych ludzi liczyć można jedynie w ostateczności, a juz na pewno nie na przypadki, choć te często pomagają, nie na Boga, bo on, nawet jeśli istnieje, nie lubi i nie ingeruje w sprawy ziemskie, nie na cuda - na świecie, pomimo to, że jesteśmy w grupie, w gronie, wśród innych jesteśmy tak naprawdę sami, osamotnieni często ze swoimi problemami, lękami, pragnieniami.
przyjaciele lubią okazywać się przyjaciółmi tylko z nazwy, kochankowie/kochanki samozwańcami, a koledzy, w efekcie, wrogami.
że niby co, w nowym roku coś się zmieni? smutki i troski dawnych "lat" zostaną za nami? takiego! wszystko pozostanie, jak było, a o zmiany nadal będzie trudno, tak samo z pomocą - wszystko zostanie, jak było, nic nowego!